Washlet to japońskie urządzenie łączące funkcje toalety i bidetu, będące jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli współczesnej japońskiej kultury sanitarnej. Nazwa powstała z połączenia angielskich słów wash i toilet, a samą technologię na masową skalę spopularyzowała firma Toto, od lat uznawana za niekwestionowanego lidera w produkcji inteligentnych sedesów.
Nowoczesny washlet przejmuje znaczną część czynności automatycznie. Gdy użytkownik zbliży się do urządzenia, deska może sama się podnieść, a po zakończeniu korzystania — zamknąć. Wbudowane dysze myjące wykorzystują ciepłą wodę o regulowanym ciśnieniu, umożliwiając precyzyjne oczyszczenie intymnych miejsc. Następnie strumień ciepłego powietrza delikatnie je osusza, ograniczając lub całkowicie eliminując potrzebę używania papieru toaletowego. Całość uzupełniają takie udogodnienia jak podgrzewana deska, dezodoryzacja powietrza czy automatyczne spłukiwanie.
Najbardziej zaawansowane modele potrafią zaskoczyć nawet samych Japończyków. Niektóre witają użytkownika, odtwarzają relaksującą melodię, życzą miłego dnia, a w wersjach przeznaczonych do użytku domowego lub opieki zdrowotnej potrafią nawet analizować podstawowe parametry moczu. W ten sposób washlet przestaje być zwykłym elementem wyposażenia łazienki, a zaczyna pełnić rolę prostego, domowego urządzenia diagnostycznego.
Obsługa odbywa się za pomocą panelu sterującego, który — w zależności od modelu — znajduje się z boku deski lub na ścianie. To właśnie on bywa pierwszą barierą dla obcokrajowców. Gęsto rozmieszczone ikony i napisy w kanji potrafią onieśmielić, zwłaszcza turystów próbujących w pośpiechu odróżnić przycisk spłukiwania od uruchomienia pełnego programu mycia.
Mimo początkowego zagubienia washlety szybko zdobywają sympatię odwiedzających Japonię. Komfort, wysoki poziom higieny i zestaw funkcji niespotykany w innych krajach sprawiają, że dla wielu podróżnych jedno z pierwszych pytań po powrocie do domu brzmi: „Dlaczego u nas tego jeszcze nie ma?”.
(fot. techhomesmarthome.com)






